Wywiad z
Danutą Piekarz – konsultorką Papieskiej Rady ds Świeckich, biblistką i italianistką, wykładowcą na Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II, prowadzi sesje biblijne w Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów i w Domu rekolekcyjnym w Czernej.
Święty Ireneusz mówi, że Duch Święty to Pocałunek wzajemnej miłości. W katechizmie czytamy, że jest Osobą. Kim zatem jest Duch Święty?
Oj, zaraz na początku mam omówić zagadnienie, które przerasta najtęższe głowy! Tak, obie odpowiedzi są poprawne, a są poprawne, bo... Bóg jest miłością. To nie oznacza jedynie, że On nas kocha, bo był taki czas, gdy nie było żadnego człowieka, a nawet świata, a przecież także wtedy Bóg był miłością. Bowiem w Bogu istnieje relacja; to największa miłość, jaką można sobie wyobrazić: miłość pomiędzy Bogiem Ojcem a Jego Synem. Ta miłość jest tak wielka, że jest Osobą, to jest właśnie Duch Święty. Ta prawda może też pomóc nam zrozumieć, że trzy Osoby Boskie stanowią jedno. Ojciec kocha Syna, Syn - Ojca, a ich wzajemna miłość do Duch. Ta trudna i pozornie abstrakcyjna prawda dotyczy także nas: pamiętamy, że kocha nas Ojciec, że kocha nas Syn... a tak rzadko się słyszy, że jesteśmy umiłowani także przez Ducha Świętego. A jakże mógłby nie kochać, skoro JEST miłością?
Czym jest natchnienie Ducha Świętego? Na czym ono polega w codzienności?
Skoro pytasz o codzienność, zapewne masz na myśli Jego codzienne natchnienia, a nie natchnienie biblijne (choć oczywiście jest między nimi bardzo wiele wspólnego, bo chodzi o natchnienie jednego Ducha). Odpowiem jednak słowami napisanymi w kontekście natchnienia biblijnego: „Kierowani Duchem Świętym mówili od Boga «święci» ludzie” (2 P 1, 21). Autor używa tu wyrażenia odnoszącego się pierwotnie do żaglowca popychanego przez wiatr. Czymś takim jest właśnie działanie Ducha, Jego natchnienie: On wskazuje naszemu „żaglowcowi”, dokąd się udać, co zrobić, co komuś powiedzieć... nigdy nie zmusza, ale doradza, wskazuje kierunek. Chyba nie da się wyrazić słowami, jak to działa, ale tak jest. Ja sama kilkakrotnie usłyszałam od spowiednika odpowiedzi na dręczące mnie pytania, których... nie zdążyłam jeszcze zadać. Po prostu spowiednik miał „dobrze ustawione żagle”, pozwolił Duchowi, by mówił przez niego. Ale to dotyczy nie tylko spowiedzi. Duch może mówić przez każdego z nas, może nigdy nie dowiemy się, że to, co komuś powiedzieliśmy, było przełomowe w jego życiu... albo też sami nie wiemy, dlaczego poszliśmy tam, gdzie byliśmy bardzo potrzebni. Ktoś czuwał i mocno "dmuchał"...
Co to są charyzmaty Ducha Świętego i czym różnią się od natchnienia?
Charyzmaty to dary, których Duch nam udziela dla dobra innych - i w tym można widzieć pewne podobieństwo do natchnienia, ale podczas gdy natchnienie jest raczej pewnego rodzaju podpowiedzią Ducha, charyzmat jest przede wszystkim uzdolnieniem: ktoś potrafi prorokować, ktoś inny ma dar uzdrawiania, ktoś inny szczególny dar przemawiania... nigdy nie podaje się listy wszystkich charyzmatów, bo Duch udziela takich darów, jakie są potrzebne Kościołowi w danej chwili. Charyzmaty to wielkie bogactwo Kościoła, bylebyśmy tylko umieli rozpoznać i właściwie wykorzystać to, czym Duch Święty nas obdarzył. Tak, chodzi o nas, nawet jeśli nie umiemy mówić językami czy uzdrawiać. Istnieją charyzmaty mniej "atrakcyjne", ale nie są mniej potrzebne. Warto zadać sobie pytanie: czym Bóg mnie obdarzył, bym mógł służyć innym tym darem? Tak można odkryć swoje osobiste charyzmaty.
Jakie są imiona Ducha Świętego i co znaczą? Często w Kościele słyszymy słowo Paraklet...
W Piśmie św. i w Tradycji Kościoła używa się wielu określeń Ducha, część z nich jest dość zrozumiała - Duch Prawdy, Duch Ojca, Duch Syna... tych imion chyba nie trzeba tłumaczyć naszym pobożnym czytelnikom. Natomiast chciałabym podkreślić dwa trudniejsze określenia. Niekiedy nazywamy Ducha "Palcem Bożym". Otóż wiemy, że pierwsze tablice Prawa, które Mojżesz otrzymał od Boga na Synaju, były napisane przez samego Boga. Czytając tekst zapisany na kamiennych tablicach, Izraelici mogli poznać Boże Prawo. A teraz, w czasach Nowego Testamentu, jeśli naprawdę pozwalamy Duchowi Świętemu, by nas prowadził, nie musimy ciągle zaglądać do katechizmu, by pełnić wolę Bożą, bo On wypisał Prawo Boże w naszych sercach, On sam nas poucza w głębi naszych serc. Może brzmi to dla nas jak abstrakcja...to zależy od naszej czystości serca i od pewnej duchowej wrażliwości, subtelności, bo trudno wytłumaczyć prowadzenie przez Ducha komuś, kto daje się prowadzić wyłącznie własnym zachciankom.
I jeszcze ten trudny tytuł "Paraklet", który dawniej był tłumaczony jako "Pocieszyciel", ale w V wydaniu Biblii Tysiąclecia słusznie pozostawiono to dziwne greckie słowo. Bowiem Parakletosto nie tylko pocieszyciel, ale przede wszystkim świadek obrony w sądzie, obrońca. Otóż my, uczniowie Jezusa, ciągle jesteśmy stawiani przed swoistym "sądem" świata, który zarzuca nam bezsens naszej wiary. Jak można wierzyć w kogoś, kto został ukrzyżowany, zabity?! Trudno byłoby nam bronić się przed tymi zarzutami... ale na tej sali sądowej pojawia się niezwykły świadek obrony, Duch Święty, który swoim działaniem udowadnia, że to my mamy rację, że Jezus jest Panem. Można by powiedzieć, że całe 2000 lat historii Kościoła to taki ciągły proces, gdy świat nas atakuje, ale nie potrafi wygrać, bo na tej rozprawie stale jest obecny On, nasz Obrońca, Duch Boży.
Dalszą część wywiadu można przeczytać w Głosie Karmelu nr (38) 2/2011.
Rozmawiał: o. Krzysztof M. Górski OCD