Rozmowa z
o. Charlesem Serrao, karmelitą bosym z prowincji Karnataka Goa w Indiach, Rektorem Międzynarodowego Kolegium Teologicznego Św. Jana od Krzyża w Rzymie.
Jak obecnie wygląda sytuacja Kościoła katolickiego w Indiach?
Moja ojczyzna to jeden z największych krajów świata. Pod względem powierzchni znajduje się w pierwszej dziesiątce, ale już pod względem liczby ludności plasuje się na drugim miejscu (zaraz po Chinach), z ponad miliardem obywateli. Rzuca się też natychmiast w oczy mnogość kultur, ras i języków. Oficjalnie uznawane jest 11 religii, choć oczywiście najliczniejszą grupę, bo ok. 78% populacji, stanowią Hinduiści. Chrześcijanie wszystkich wyznań to zaledwie nieco ponad 2% populacji. Sam Kościół katolicki znany jest głównie z licznych dzieł miłosierdzia (szpitali, sierocińców, hospicjów itp.) oraz z instytucji działających na polu społecznym (szkoły, uniwersytety, ośrodki kultury itp.) Jedna czwarta wszystkich ośrodków działających prospołecznie w Indiach jest prowadzona przez chrześcijan, posiadają oni bowiem ponad 40 tys. placówek edukacyjnych, gdzie rokrocznie przewija się około 15 milionów studentów. To pokazuje najlepiej zaangażowanie chrześcijan dla dobra Indii.
Trzeba tu jeszcze dodać, iż nigdy, pomimo licznych zarzutów, nie udowodniono, aby w swojej działalności katolicy zmuszali kogokolwiek do nawracania się na chrześcijaństwo. Co ciekawe sami hinduistyczni fanatycy, którzy tak stanowczo występują przeciwko Kościołowi, na co dzień szukają naszych szkół, by zapewnić swoim dzieciom dobre wykształcenie.
A jak na tym tle rysuje się obecność Karmelitów Bosych?
Obecność Karmelitów Bosych w Indiach, po kilku wiekach owocnego rozwoju przekłada się obecnie na około 1000 braci (co stanowi jedną czwartą całej męskiej gałęzi Karmelitów Bosych). Posiadamy 123 klasztory terytorialnie podzielone na 5 prowincji, 2 komisariaty, 2 wikariaty i 2 delegacje.
Wracając do prześladowań... w których regionach kraju są one najbardziej odczuwalne?
Chodzi głównie o regiony północne i środkowe Indii, gdzie jest mniej chrześcijan, a gdzie dominują oczywiście Hinduiści. Są to więc odpowiednio stany: Madhya Pradesh, Rajastan, Gujarat, Maharastra e Karnataka.
Od kiedy w takim razie i w jaki sposób rozpoczęły się prześladowania? Czy zarzuty o przymusowe "nawracanie" Hinduistów są rzeczywiście główną przyczyną?
Pierwsze incydenty miały miejsce w roku 2007. Pretekstem były właśnie fałszywe zarzuty, skierowane pod adresem katolickich misjonarzy. Oskarżano ich o działanie na szkodę Hinduizmu, nawrócenie "na siłę" dużej liczby Hindusów przy pomocy pieniędzy otrzymywanych z zagranicy. Były to oczywiście tylko poszukiwania ze strony fanatyków możliwości wystąpienia przeciw Kościołowi katolickiemu.
Oficjalne statystyki (WCR - Wadhwa Commission report) pokazują, że w 1971 roku chrześcijanie stanowili prawie 2,6% populacji, natomiast w 2001 roku było ich tylko jak już wspomniałem 2%. W tym samym okresie procent Hinduistów wzrósł o 2,5%. Jakże, więc można mówić o jakichkolwiek nawróceniach czy prozelityzmie ze strony Kościoła?
Gdzie tkwi więc, według Ojca, prawdziwy problem?
Wydaje mi się, że można wskazać dwie główne przyczyny eskalacji przemocy i zrodzenia się prześladowań. Związane są one z kwestiami politycznymi oraz z tradycyjnym systemem społecznego podziału na kasty (stany społeczne, głęboko zróżnicowane) w Indiach.
Pierwszym z powodów jest ten, iż partia skrajnych Hinduistów wykorzystuje religię dla własnych celów politycznych. Społeczność jest ofiarą manipulacji, co w konsekwencji, w imię obrony Hinduizmu, prowokuje do występowania przeciw chrześcijanom.
Inną przyczyną jest dążenie jednej z kast, zwanej Kastą Brahmanów (uważają się za wybrańców bożych, promując podporządkowanie się innych kast właśnie tej najwyższej), do zachowania swoich wpływów i pozycji społecznej. Czują się oni zagrożeni przez ewangeliczne wartości, nauczane i promowane przez chrześcijaństwo.
Dalszą część wywiadu można przeczytać w Głosie Karmelu nr (27) 3/2009.
Rozmawiał: br. Andrzej M. Cekiera OCD